Ach, kochany Augustynie..

Starość to jedno wielkie zaskoczenie. Człowiek nie może uwierzyć we własną twarz ani w twarze innych. Zgrzybiały Alain Delon, stara Jane Fonda, pomarszczony Redford. Najbardziej obrywają aktorzy, oni nie powinni się zmieniać, widzowie tego nie lubią. 56 letni Brad Pitt albo Nicolas Cage. Kto to widział? Nasi nauczyciele z podstawówki mieliby dzisiaj po 100 lat. Nasi rodzice są pradziadkami albo ich nie ma, zupełnie zniknęli. Nasze zdjęcia z młodości jak z lamusa. Nasi mistrzowie odeszli, wymiotło ich. Nasze daty urodzenia sprzed wieku. Rok 2000 był 20 lat temu, miałam wtedy 42 lata i myślałam, że to dużo. Moi piękni narzeczeni odlecieli w kosmos. Moje dzieci po trzydziestce. Stało się. Dokonało się. Coś, czego nie byłam w stanie sobie wyobrazić – nagle jest. Starość. Moja i wielu innych. Co nas tak nagle poturbowało, zniekształciło, zmięło? Jakim sposobem? Nikt tej chwili nie złapał na gorącym uczynku. Nikt nie dostrzegł, kiedy kwiatek w wazonie zmienił się w zeschły, gnijący kikut. Nie opadł nagle podczas kolacji, wszyscy przecież siedzieliśmy przy stole. Więc w nocy? Co to musiała być za noc okropna, noc nieodwracalna. Życia nie dotkniesz. Czasu nie zobaczysz. Tylko pojedyncze klisze z wielkiego hologramu wszechświata. Jestem równocześnie młoda i stara, oba stany współistnieją, czuję to w duszy, bo duszę mam jedną. Nic z mojej duszy nie ubyło, starość jest faktem, bo nagle ją zauważyłam. Trzeba było nie patrzeć! Za chwilę w ogóle nie będzie na co patrzeć, bo przeminę. W lustrze się nie odbiję, ale duszę zachowam w całości. Po śmierci przestanę być stara. Kadry się połączą i nareszcie się dowiem, kim jestem.

Ach, kochany Augustynie, wszystko minie, minie, minie…

Ilustracja – Teodor Aksentowicz.

Leave a Comment


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.