W związku z tym, że czas liniowy jest tworem naszego umysłu może się zdarzyć, że żyjemy w przeszłości, a jedyny nasz cel i sens życia, to naprawa historii. To, co uważamy za chwilę obecną jest podróżą wstecz, bo przyszłość jest już znana, znana Bogu i fizyce teoretycznej. Właśnie majstrujemy przy odległych epokach, wróciliśmy do piekła cofając się w czasie. Wszystko dookoła zdarzyło się „dawno, dawno temu”. Pracujemy nad tym – nad rajem, który już działa. A ponieważ działa jak trzeba – robimy to aż do skutku. Nie ma fuszerki, są powtórki, poprawki i cofki aż zniknie błąd. Albowiem jesteśmy skazani na sukces. Tworzymy nową przeszłość, prostujemy ją żeby wygenerować happy end, zanim słońce zacznie się wypalać. Nie ma nas tutaj realnie, bo już jesteśmy na końcu historii, a na końcu historii toczy się szczęśliwe życie. To, co uważamy za teraźniejszość to w istocie stare dzieje. Okaże się na koniec, że nie było żadnego ukrzyżowania. Żadnego holokaustu. Żadnego Hitlera, Bin Ladena, Smoleńska, posła Brauna, hycla z Suchedniowa, Epstina i Trumpa. Nie było morderców ani ofiar. Nikt nie umarł, zaliczyliśmy tylko komplet wcieleń i podróży w czasie. Zło nie istnieje, ponieważ nie potrafi wyjść poza materię. Zło jest iluzją. Ludzie, którzy je tworzą – są postaciami ze swoich własnych koszmarów sennych. Wygenerowanymi po to, byśmy się mogli nie godzić na przemoc, żądzę władzy i obojętność. Porzucamy negatywne myśli, stwarzamy siebie na nowo, oczyszczamy umysły i wymazujemy z nich cierpienie, podnosimy zbiorową świadomość na coraz wyższe poziomy w skali Hawkinsa. Kolejne wersje rzeczywistości robią się coraz jaśniejsze. Ostatnia jest nareszcie taka jak trzeba, bez ciemnych plam. Wszechświat poprawiony i uzupełniony, to jedyne prawdziwe tu i teraz.
Dlatego za każdym razem, kiedy mi się świat załamuje wybieram nadzieję, wybieram dobro, jestem adwokatem diabła i pana Boga pospołu, wołam – tak miało być, wszystko zmierza ku zwycięstwu, ostatecznie istnieje tylko miłość. Wtedy z półki wypada pan Cioran i czytam coś, co mi zamyka usta – ” z cierpieniem fizycznym się nie dyskutuje”.
