Mądrzy ludzie mówią, że trzeba czasem wyłączyć umysł. Pewnie, jestem za. Umysł to przecież urządzenie, jeśli non stop pracuje, to się przegrzewa. Żeby wyłączyć umysł w dzisiejszych czasach, wystarczy włączyć telewizor. Telewizora nie używam, więc włączam serial z Netfliksa. Izraelski, hiszpański, niemiecki a ostatnio nawet turecki. Odkrywam w ten sposób zupełnie nowy świat, starając się go nie komentować, bo wtedy włączę umysł.
Dziś będzie o serialu izraelskim. Chociaż bardzo trudno wyłączyć umysł w towarzystwie Izraelitów.

„Schtizel ”– rzecz o ortodoksyjnych Żydach. Ortodoksja jest nie halo. Za to Żyd w chałacie i kapeluszu wygląda ekstra. Kobiety natomiast przypominają studentki szkoły muzycznej na wydziale skrzypiec. Wszystkie są czarne, szare albo granatowe, co na jedno wychodzi. Muzyka żydowska jest urokliwa, ale wielkiej sztuki Żydzi nie stworzyli w swoich ortodoksyjnych kręgach, bo im nie było wolno. Straszna szkoda, sądząc po tym, co namalował Chagall. Wielką naukę za to stworzyli na całym świecie. Nauka potrzebuje dyscypliny, sztuka wolności. W serialu główny bohater lubi rysować. Jego talent jest doceniony przez uznanego portrecistę. Uznany portrecista najmuje go do malowania portretów, bo sam nie bardzo umie. Podpisuje cudze obrazy swoim nazwiskiem. Takie rzeczy to tylko u ortodoksyjnych Żydów. U mnie nie do pomyślenia. Jakby nie było, zachodnia cywilizacja jest cywilizacją wolności. Z całym odium tego zjawiska. W żydowskim, ortodoksyjnym świecie role są ściśle określone. On czyta Torę a ona rodzi dzieci, gotuje i nosi perukę jak lalka. Na ulicy, bo w domu nosi czapkę. Żydzi ćwiczą mózg od pokoleń, ale tylko chłopcy. Robią to niezależnie od statusu społecznego i majątkowego, dlatego intelektualnie nigdy ich nie dogonimy. Ilość współczesnych filmów o tym, jak ortodoksja rujnuje im życie świadczy o rychłym końcu ortodoksji. Dlaczego dopiero teraz? Przetrwali bez sztuki, przetrwali holokaust a wcześniej wieki prześladowań, co się stało? Ano dopadły ich smartfony. Jak bakterie Marsjan. Zamknięty świat przestał być szczelny. Dawniej tylko duch potrafił przenikać mury, a duch był żydowski. Teraz istnieje coś, co przenika samego ducha. Mianowicie internet. Dlatego jakoś nie bardzo się boję, że w naszym kraju zatruje nas do reszty katolicka konserwa. Niemniej jednak przed internetem mam respekt. Dzięki niemu kiedyś wszyscy będziemy jednakowi. Może mi się uda tego nie dożyć.
Przy okazji seriali – odkrywam melodię obcych języków. Hebrajski jest dla mnie całkiem nowy. Chrapliwy, skrzypiący, aseksualny. Niepodobny do niczego. Hiszpański za to miłosny, chwilami twardy, nagle zaskakująco zmiękczony. Francuski kocham i rozumiem, brzmi tak swojsko, tak znajomo. Jest komediowy, przebrzmiały, staromodny i elegancki. Angielskiego już nie słyszę, bo nie wydaje mi się obcy. To nie jest tylko ludzka mowa, to jest współczesna mowa maszyn, mowa z automatu. Chyba, że to jest angielski angielski. Angielski Scherlocka Holmesa. Brzmi jak ciągłość cywilizacji. Niemiecki wydaje się przykry i bezwzględny, mam złe skojarzenia, ale co poradzę? Rosyjski mógłby się też źle kojarzyć, ale mnie rozczula, jak piosenka pijanego druha. Fakt, że go rozumiem, jest jeszcze bardziej zabawny. Polskich filmów i seriali nie oglądam. Przypominają mi tylko, że Ty nie żyjesz a cała reszta twoich kolegów owszem. Od razu mam złe skojarzenia, jak przy niemieckim. Ale co poradzę?
Zapewne dobrze byś wyglądał w roli ortodoksyjnego Żyda, z tych dwóch rzeczy tylko ortodoksyjność musiałbyś odegrać. Na szczęście.