Po przeczytaniu książek Davida.R.Hawkinsa, znanego psychiatry i nauczyciela duchowego, który sam się wyleczył z wielu dolegliwości, w tym ciężkiej wady wzroku – postanowiłam i ja spróbować. To, co masz zobaczyć – i tak zobaczysz – napisał Hawkins. Poszłam więc na grzyby bez okularów, odżałowawszy ewentualne znalezienie ostatnich w sezonie kurek. Przez kilka dni z rzędu i tak nie znalazłam ani jednej. Rozpoczęłam zwyczajową rundę, mając przed oczami lekko rozmyty obraz lasu zasypanego warstwą brązowych liści. Jak się łatwo domyślić – w tym właśnie rozmytym, ciemnym cieście pomarańczowe kurki świeciły jak rodzynki. Zebrałam ich całe mnóstwo.
You tube ostatnio pełen jest różnych „afirmacji”, króluje tam niejaka „spec babka” – kobieta o przaśnej, zdrowej buzi i szczerym uśmiechu, która ugotowała znakomitą zupę z czubków. Mam na myśli czubki lodowych gór, po których latami pięli się wielcy myśliciele, mistycy, prorocy, fizycy teoretyczni, hinduscy guru, ojcowie pustyni, słynni odkrywcy, ewangeliści, nobliści, eremici, esseńczycy, izraelici, pustelnicy i inni doświadczający prawdy objawionej. Oj nie mieliby oni odwagi puścić jej od razu w obieg na kanale you tube, choć przecież całe życie trawią na zwerbalizowaniu swoich odczuć. Litera zabija, ale spec babki nawet nie draśnie. W pojęciu mistyka tego rodzaju cyrk uczyniony z Absolutu jest równoznaczny ze zdradą Ducha Świętego, a w pojęciu Einsteina parodią Teorii Wszystkiego, zanim jeszcze ją ogłoszono. Spec babka jest odporna na takie dylematy. Ma rekordową ilość wyświetleń, prowadzi płatne warsztaty i terapie, zgarnia kasę i pieczętuje swój finansowy sukces stwierdzeniem – wam też się uda! Koncertowo łączy fizykę kwantową z psychologią i psychiatrią, religię z biologią, filozofię z biznesem. Człowiek renesansu i zarazem e-człowiek. Sprzedaje duszę za realną kasę, by głosić ewangelię – wydanie drugie poprawione i uzupełnione. Ludzie to uwielbiają, potrzebowali takiej wersji jak tlenu, wersji bez biczowania, ukrzyżowania i grzechu pierworodnego, za to z zachowaniem licznych uzdrowień, wskrzeszeń i spektakularnym rozmnażaniem chleba. Wyznawcy spec babki pozbywają się kompleksów i przestają zadręczać poczuciem winy. Co w tym złego? Wykiwała wszystkich. Jest jak Indiana Jones odpowiadający ogniem z broni palnej na akrobacje faceta z mieczem. Może rzeczywiście wynalazła prosty przepis na zupę z Wszystkiego? A może aż taka z niej neofitka? Neofici głośno krzyczą, zanim się przestraszą, co powiedzieli. Przerażeni własną hardością topią się w wodzie, po której przed chwilą stąpali, dopada ich zwątpienie i noc ducha, a wtedy jedynym ratunkiem wydaje się kamienista ścieżka pokuty. Chodzą w szarym worku i ratują psy, ewentualnie Hindusów. Oj tam, oj tam. To już nie te czasy. Wystarczy wieczorem wkleić sobie linka do spec babki i zapuścić do mózgu przekonanie, że życie to bajka. Wierząc w bajki, stajemy się ich bohaterami. Żeby nie wiem jak kombinować – nic w tym złego nie ma. Nie chcesz, nie próbuj.
Ostatnio cierpną mi ręce. Z tego też powodu coraz gorzej funkcjonuję jako artysta, wiadomo – precyzja rąk jest kluczowa w tym zawodzie. Pomijając stanie przed sztalugą z uniesioną dłonią, coraz trudniej jest mi nawlec igłę, a co dopiero złożyć lampę z Ikei. Lampa miała głowę i nogę osobno, a podział nie miał żadnego wpływu na jej funkcjonowanie. Ale kto by się tym przejmował. Zgodnie z instrukcją należało wykręcić dwie maleńkie śrubki, nasadzić nogę na głowę i te śrubki z powrotem przykręcić. Dwie mikroskopijnie małe śrubki. Zdałam sobie sprawę, że jestem bezradna. Mam zbyt sztywne palce. Po szóstej nieudanej próbie manewrowania śrubką powiedziałam sobie – dasz radę, spec -babka ręczy, że teraz się uda. Zamknęłam oczy, wzięłam głęboki oddech i wkręciłam te jebane śrubki siłą woli.
A teraz , kochane dzieci, idę medytować na you tube.
