Po nas choćby susza.

Przez rok nie kupowałam gazet. Wczoraj kupiłam. Politykę, Newsweeka i Wyborczą. A w nich wywiad z Gretkowską, globalne ocieplenie, in vitro, dramat w służbie zdrowia, czyli nic się nie zmieniło, oprócz klimatu. Ten klimat jest ponoć tylko narzędziem politycznej propagandy opozycji, ale za oknem praży niezależnie od tego, kto pisze. Ostatnie lato wspominam niemiło. Prawie się ugotowałam na poddaszu. Tegoroczne jest fajniejsze, ale to tak na pożegnanie, żeby było co wspominać. Ja tam mam co wspominać. Kiedyś ludzie w Polsce nie wiedzieli co to upał. Upał to był w Egipcie. U nas w wakacje zawsze lało, bez kurtek się nie wyjeżdżało. Polskie morze, polskie jeziora i polskie rzeki gwarantowały przeziębiony pęcherz.

Sądząc po tym, co wieszczą mądrzy naukowcy klęska klimatyczna przyćmi wszystko. Może to jest jakiś sposób na ludzkość. Bo ludzkość bardzo już potrzebuje wspólnego wroga, by ochłonąć i przestać się nawzajem zagryzać. Jest możliwe, że wszyscy wyschniemy. Ludzkości mi nie żal, żal mi psów. One nie zatruwają środowiska więc z jakiej racji mają wyschnąć? Było aids, dżuma i czarna ospa, ale psy przeżyły. Inna sprawa, w jakich warunkach, ale problem ich nie dotyczył. Globalne ocieplenie to nie grypa. Dosięgnie wszystkich. Matka ziemia jest poważnie wkurwiona. Znając ją, w ostatniej chwili oprzytomnieje i nowy Noe przeżyje apokalipsę w arce pełnej zwierząt. Świetnie się nadaję na Noego. Od dawna mieszkam w arce pełnej zwierząt, a teraz, kiedy o tym piszę – z jasnego nieba spadł deszcz. I jak tu się nie poczuć wybranym przez Panią Bóg na panią Noe?

Już 19 lipca, przyszły pieniądze za portret, przez 2 dni będę je wydawać aż wydam wszystkie w dwa dni. Na tym polegają długi, że człowiek żyje tylko dwa dni po wypłacie. Za 5 lat spłacę wszystko, za pół roku jedną trzecią za dwa lata trzy czwarte. Umrę ze zdolnością kredytową.

Sześćdziesiątka to czas na pogodzenie z faktem, że nikogo nowego już nie poznasz a nawet jak poznasz to mu nie wytłumaczysz, jak to kiedyś bywało. Jak chłodno i mokro. Niby się tej młodości nie lubiło, niby się człowiek szarpał, niby teraz jest lepiej, a jednak, mimo zapewnień, wracamy do tamtych lat, odgrzebujemy stare zdjęcia, wydajemy się sobie piękni, teraz nagle wydajemy się sobie piękni jak kurwa mać. Ale to nie tęsknota za pięknością wzbudza silny sentyment do tamtych czasów, lecz towarzyszący im brak refleksji. Obecnie nieosiągalny. Bo oto nagle, bez żadnego ostrzeżenia otwiera się przepaść, otchłań życia przeżytego niestarannie, lekkomyślnie, po łebkach. Wydawało się, że zawsze będziemy młodzi, że inni się zestarzeją, a my nie, bo nie ma kiedy, nie ma powodu, nie ma obawy. Życie gnało a my wciąż tacy sami, końca nie widać. I nagle widać! Widać kurwa koniec! Nasz i całej planety!

Reasumując – moja śmierć nastąpi w idealnym czasie. Będzie już tak gorąco, że chłodniej tylko w grobie a zdolność kredytowa zapewni mi niezły start do życia po życiu. Pohulamy sobie w arce byle dalej od naszej zaśmieconej galaktyki. Tutaj natomiast nic się już nie wydarzy – jak mówił Maciek zawsze w chwili, kiedy nasi przegrywali zero do trzech w pierwszej połowie meczu. Wychodził wtedy i zabierał psy.

Też tak zrobię.

Ilustracja – Krzysztof Skórczewski – Budowa Arki

Leave a Comment


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.