SUKCESJA i przewrót kopernikański Kanta.

Rodzina nie jest święta od dawna, zresztą słusznie, bo jedyne, co nas chroni przed upadkiem to miłość, a miłość nie jest składnikiem krwi, lecz duszy. Bycie czyimś bratem lub siostrą, żoną lub mężem, ojcem lub synem zobowiązuje, ale nie wystarczy do pełnej definicji, a w wielu przypadkach potrafi nieźle zamącić obraz własnego jestestwa. Pokrewieństwo podobnie jak małżeństwo nie wytrzymuje ciśnienia w interesach, jest więc rzeczą materii. Krew można wypompować lub choćby zatruć, papiery podrzeć. Wszystko przy odpowiedniej determinacji da się zszargać, wszystko kupić, załatwić, każdego wykiwać, ale nie da się wykiwać samego siebie.

Kiedy pragniemy szczęścia, a przecież pragniemy go nieustannie, natychmiast pojawia się wizja konkretnych zdarzeń, kwot, ludzi, miejsc, tytułów. Nie potrafimy sobie wyobrazić uczucia transparentnego, stanu spełnienia niepopartego niczym z zewnątrz, a to właśnie jest szczęście, które nie przemija i czyni szczęśliwą każdą chwilę. Zazwyczaj straszliwie się mylimy co do okoliczności potencjalnie dla nas szczęśliwych, mylimy marzenia z pokusą, pragnienia z żądzą a miłość z karierą. Te pomyłki kosztują nas życie. Oto istota serialu SUKCESJA.

Despotyczny, trzęsący Ameryką i gigantyczną fortuną ojciec rodziny dostaje ataku serca, czym wzbudza nieprawdopodobne apetyty potomstwa na przekazanie władzy. Nie umiera jednak i wraca na szczyt obiecując po cichu każdemu z dzieci, że to właśnie ono zostało wybrane. Trwa bezpardonowa walka pomiędzy rodzeństwem, chociaż ojciec wciąż żyje i pogrywa bardzo nie fair, co rzecz jasna staje się ogólnie przyjętym wzorem postępowania. Chwile słabości czy też refleksji w rodzaju – to przecież mój brat, moja siostra – tracą znaczenie wobec perspektywy jednowładztwa w firmie. Kaliber zdrad i oszustw, a także tego, co można komuś szybko wybaczyć w imię korzyści – jest trudny do przełknięcia i być może przerysowany, ale przecież Szekspir też nie przebierał w środkach – kiedy już nie można było nic zrobić, można było jeszcze kogoś otruć albo zadźgać. Tutaj zamiast trupów są wraki, nie wiem co gorsze. Szekspirowski problem chorej duszy ma się dobrze i rośnie wraz z apetytem na doczesne dobra i przywileje.

W Sukcesji jest o co walczyć, bo nie są to już ani miliony na koncie, ani posiadłości, ani prywatne odrzutowce i jachty, te wydają się dla wszystkich oczywiste. Stawką jest prestiż, pozycja i władza. W sześciosezonowej walce rodzina potrafi się czasami zjednoczyć, ale tylko w ramach politycznego sojuszu, bo żadne słowo nie jest święte, żadna obietnica nie gwarantuje dotrzymania. Chwilowe pojednania służą wyłącznie chwilowym korzyściom z pojednania. Tylko płacz jest prawdziwy. W chwili klęski bohaterowie są bezbronni, bo nic prócz tego, o co walczyli – nie ma dla nich znaczenia. Mąż liczy się jako głos w zarządzie, brat jako dostęp do danych a ojciec jako podpis. Dlatego też niczyja obecność, życzliwość czy zrozumienie nie jest w stanie pomóc w przeżywaniu klęski. Jedyne co może pomóc to jeszcze gorsza zdrada, jeszcze większy podstęp, jeszcze skuteczniejsze kłamstwo, jeszcze bardziej nie mieszcząca się w głowie zmiana frontu, przejście na stronę wroga, które może nagle zmienić układ i pozwoli wrócić do gry. Następuje całkowita dewaluacja uczuć i degradacja wszelkich zasad, ale dzięki temu rozgrywka toczy się dalej. Póki trwa, trwa jakieś życie, bo o szczęściu tutaj nie mówimy. Nikt nie jest szczęśliwy. Ani ten, kto przegrywa, ani ten, kto wygrywa. Ciężko zdobyty tron nie jest na zawsze, bo nie ma nic pewnego w stadzie hien.

Kiedyś myślałam, że intelekt uratuje świat. Dialogi w Sukcesji to wyżyny lotności, refleksu i poczucia humoru w błyskawicznych i celnych ripostach. Wszyscy sypią nimi jak z rękawa, bo to ludzie po dobrych studiach i oczytani. Sztuka konwersacji wymaga sporej uwagi, by za nią podążyć, ale imponujące stężenie wyszukanych form wyrazu służy wyłącznie temu, żeby kogoś pognębić zdradzić, wyszydzić, zniszczyć, ograć i podeptać. Szarganie świętości jest wskazane, jeśli chce się przekraczać bariery. Seks, narkotyki, wszelkiego rodzaju dewiacje i sto sposobów na określenie męskiego organu – to niezawodna baza odnośników na użytek klarowności przekazu. Dzięki niej intencje, nawet najbardziej pokrętnie wyrażone – są jasne nawet wtedy, kiedy wprawiają w zakłopotanie. Nie obniża to w żadnym razie intelektualnego ładunku wypowiedzi. Co jest dowodem na to, że KAŻDA, absolutnie KAŻDA najbardziej nawet odstręczająca myśl może być sformułowana błyskotliwie. Im bardziej błyskotliwie, tym szpila głębiej rani i mocniej kłuje. Jednak po kilkudziesięciu odcinkach zaczyna prześwitywać dno. Są granice upodlenia, w przeciwieństwie do granic szlachetności, ta jest nieograniczona. Kiedy wszystkim powoli kończą się pociski a najtwardsi rozsypują się psychicznie – wiadomo już, że nie będzie happy endu. I każdy rozumie, że jedyną szansę na uratowanie mają przegrani. Muszą posiedzieć w ciszy z pustymi rękami. Błyskotliwa inteligencja nikogo nie ocali od upadku, podobnie jak pokrewieństwo, władza i kasa. Ale zrozumie to tylko ten, kto – cytując Tischnera – „musi wybierać pomiędzy sobą a rozpaczą”.

Kant jako pierwszy w historii filozofii zaryzykował stwierdzenie, że przedmiot –w znaczeniu materii – jest kształtowany przez ludzką myśl, a nie odwrotnie. Teoria ta, nazwana „przewrotem kopernikańskim w filozofii” pozwala mieć nadzieję, że istnieje w człowieku prawo moralne, które go ratuje od bycia marionetką w świecie zewnętrznym. Tragedia takich postaci, jak bohaterowie Sukcesji, tragedia wielu ludzi, którzy sens życia sprowadzają do zdobywania władzy polega na tym, że nieświadomie pozwalają, aby to świat zewnętrzny władał nimi. „Wszystko jest odwrotnie” -powiedział święty Franciszek i wiedział co mówi. On wiedział, oni nie.  

Światem zewnętrznym można kierować tylko z pozycji własnej duszy, inaczej to on obraca nami, a dusza choruje.

Być może uderzam o ostateczność, ale jeśli tego nie zrobię – Sukcesja pozostanie tylko błyskotliwie opowiedzianą historią ze świata wielkiego biznesu, wielkiej polityki i wielkich ambicji powszechnie uznaną za „serial komediowy”. Tymczasem ma wiele warstw, które warto przeniknąć.

Koniecznie zobaczcie Sukcesję, bo niezależnie od głębokości przekazu gra aktorska, zwłaszcza Kierana Culkina jest znakomita, a intelektualna uczta napędza umysł na przyjemnie wysokie obroty. Masa nagród i zasłużenie.

Sukcesja – amerykański serial telewizyjny wyprodukowany przez Gary Sanchez Productions, którego twórcą jest Jesse Armstrong. 

Leave a Comment


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.