Wszystko jest połączone, dlatego sprawdź jakiego połykasz bakcyla.

Dzisiejszy wpis będzie trochę z cyklu – „Wpływ owłosienia księżyca na rozwój dorożkarstwa w Kongo”, ale ja się będę upierać przy swojej teorii, że wszystko jest połączone. No właśnie.

Wczoraj rano skończyłam czytać kolejnego Pilcha – „Widok z mojego boksu” a wieczorem obejrzałam na Netfliksie coś co się nazywa –„ Sekrety jedzenia – naukowo o odżywianiu”. Mimo, że książka i film nie mają ze sobą kompletnie nic wspólnego – to w moim przypadku właśnie ta, a nie inna kombinacja wrażeń sprawiła, że odzyskałam chwilowo utracony sens życia. Książka mnie napełniła duchową treścią, albowiem poczułam swoją w niej, anonimową obecność. A film, zaskakujący film – sprowadził mnie na ziemię czyli z powrotem do świata materii udowadniając niezbicie, że ster, który mamy szanse dzierżyć by pokierować swoim losem znajduje się w jelitach. Pracuje tam nieprzerwanie cała armia dzielnych bakterii, których kompletnie nie doceniamy i nie szanujemy a tracąc kolejne zbrojne oddziały tracimy tożsamość. Okazało się, że wpływ tego co jemy na to, kim jesteśmy jest o wiele większy, niż działanie umysłu. Siła umysłu wydaje się być wtórna wobec znaczenia obiadów.

Ale wróćmy do Pilcha. „Widok z mojego boksu” to rzecz traktująca o wszechświecie równoległym, który miałam na wyciągnięcie ręki. Gdyby moje życie potoczyło się inaczej – być może wkrótce chodziłabym i ja po tych samych dróżkach, po których on – początkujący pisarz i redaktor TP stąpał pisząc swoje felietony. A tak – zostało mi tylko wspomnienie dobrego początku, kiedy jako laureatka jedynego w moim życiu konkursu literackiego w którym zdobyłam jedyną w moim życiu nagrodę – poszłam na konsultacje do samego Filipowicza. Jego mieszkanie na Lea dawniej Dzierżyńskiego zostało opisane dokładnie tak, jak je zapamiętałam występując w tej samej roli – młodego adepta literatury – w jakiej parę lat wcześniej występował Pilch. Jest w tej książce wiele miejsc, w których wtedy bywałam, autorów, których wtedy czytałam i osób, które chciałam poznać i zapewne bym poznała, gdyby moje życie nie potoczyło się inaczej.

Albowiem niedługo po owym wygranym konkursie wyjechaliśmy na dziką wieś. Przez 40 lat rysowałam portrety na zamówienie a pisałam już tylko do szuflady rezygnując konsekwentnie z wszystkich nadprogramowych chwil wytchnienia na rzecz tego jednego zajęcia. Czułam się jednak coraz bardziej niespełniona, szukałam prawdy w czwartym wymiarze, chciałam ją stamtąd jakoś ściągnąć i wdrożyć w materię, z której się składam, co mi się po części udało, albowiem jestem tu gdzie jestem i portretów już nie robię. Jednak po tym dzisiejszym filmie okazało się nagle, że wiele rzeczy mogłam zdiagnozować prościej i ową materię zmodyfikować we własnym zakresie.

Pomysł, według którego źródłem wszelkich naszych rozterek i słabości są bakterie w jelitach może się wydawać niedorzeczny, ale wszystko wskazuje na to, że wielka jest nasza zależność od żyjątek tworzących tak zwany mikrobiom danej jednostki. Ich zróżnicowanie, liczba i skuteczność decydują o naszym charakterze, wyglądzie, upodobaniach, sposobie myślenia, reagowania i podejmowania decyzji, nie mówiąc już o odporności na choroby wszelkiego autoramentu. Na czele z tymi psychicznymi. Założeniem Pana Boga był człowiek z właściwym sobie mikrobiomem i to gwarantowało idealną zgodność ducha i ciała.  Tak więc jeśli mamy się zbliżyć do tego, co się nazywa – życiem w prawdzie – należałoby najpierw ustalić jakich nam brakuje bakterii kałowych a dopiero potem prosić o radę Niebiosa. Okazuje się, że natura wyposażyła nas we wszystko co trzeba do tego stopnia, że całkiem dobrze z poziomu ciała można zadbać o poziom ducha i umysłu.

W filmie jedna z badanych – kobieta całkowicie wyjałowiona przez antybiotyki i znieczulona na suplementy po latach ich przyjmowania – nie może jeść większości normalnych pokarmów, bo jej organizm nie radzi sobie z ich trawieniem. Pobiera więc rzeczone bakterie kałowe (zawarte w tym, na co wskazuje nazwa i zapakowane do małych kapsułek – sama je przygotowuje!!!) od swojego zdrowego brata. I proszę – bardzo szybko odzyskuje możliwość przerabiania tego, czego dotąd zjeść nie mogła, ale się okazuje, że zapada na depresję, którą miał dawca… Przerzuca się więc na innego dawcę i depresja mija, jak ręką odjął, ale pojawiają się inne niepożądane cechy charakteru…

Rzecz jasna nie tylko w tak bezpośredni sposób mikrobiom się adaptuje w naszym ciele, po prostu z kim przestajesz, takim się stajesz, do naszych żołądków przenika to, co mamy najbliżej, a jemy zazwyczaj to samo, co nasza rodzina. Pierwszy zestaw bakterii otrzymujemy od matki zaraz po porodzie. Moja matka była artystką, możliwe więc, że z marszu połknęłam nieswojego bakcyla! No cóż, nie każdy się może urodzić Japończykiem – ich dieta jest bliska ideału. Tymczasem ludzie uciekają z domu i wydają krocie na psychoterapię zamiast odmówić jedzenia pierogów i postawić na coctaile z warzyw… Od razu zaznaczam, że nie chodzi o dietę wegetariańską czy wegańską – ma być maksymalnie zróżnicowana. Tak by to wyglądało w największym skrócie. Badanie i przywracanie mikrobiomu zgodnego z indywidualnym zapotrzebowaniem jest przyszłością medycyny i psychiatrii, przy czym kapsułki dawcy to ostateczność. Większość z nas powinna po prostu zacząć się dobrze odżywiać a najpierw oddać co trzeba do zbadania. Najlepiej amerykańskim laboratoriom. Nie jest to więc tak proste jakby się chciało, ale warte choćby dążenia do ideału jakim jest harmonia pomiędzy myśleniem, trawieniem a życiem.

W ten oto pokręcony sposób dzięki lekturze i filmowi dotarło do mnie, że dopóki żyję w ciele, mam szansę na odzyskanie straconych marzeń. Bo niewątpliwie misją naszą jest żyć zgodnie z tym, jak zostaliśmy zaprogramowani, a najwięcej na ten temat, o wiele więcej niż cokolwiek innego – może nam powiedzieć układ pokarmowy. Słuchanie brzuchem, tak przeze mnie pogardzane, okazało się istotnym elementem układanki, chociaż termin „dogadzanie sobie” nie ma nic wspólnego z lenistwem. Nie jest łatwo usłyszeć szepty jelit pośród wrzasku reklam, ale tylko w ten sposób mamy szanse na życie według własnego przepisu. Bo własny okazuje się być jedynym właściwym.

https://www.netflix.com/title/81436688

Leave a Comment


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.