Dziesięć wymiarów żyrafy.

 Problem tkwi w tym, że rozwój techniczny wyprzedził rozwój społeczeństw. Najbardziej niebezpiecznym okresem dla cywilizacji jest kilka pierwszych stuleci po zawładnięciu energią jądrową. Może się okazać, że gdy cywilizacja wytworzy system polityczny na skalę całej planety – zagrożenie zniknie – stwierdza fizyk teoretyczny Micho Kaku w swojej książce Hiperprzestrzeń.

Pobożne to życzenia. Mówiąc oględnie – dopóki w ruch szły siekiery i dzidy – nasza Ziemia największe wojny traktowała jak wrzód na tyłku. Niestety dzisiaj – przy tym samym stopniu zacietrzewienia w sporze o wyższość świąt Bożego narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy – dysponujemy energią zdolną unicestwić cały glob. Pan Bóg patrzy z przerażeniem na stado baranów w które ewoluowaliśmy z początkowego stadium potulnych owieczek. Mutacja zamiast ewolucji – oto co się porobiło. A bomby tykają..

Książka, która w Radomiu umieszczona została w dziale „ezoteryka”( ciekawe, że Gombrowicz był z Radomia, a nawet spod Radomia) – traktuje o dziesięciowymiarowej przestrzeni, w której wszyscy żyjemy, chociaż ogarniamy tylko trzy najniższe wymiary. Znamienne jest to, że prawa natury upraszczają się i jednoczą w wyższych wymiarach. W świecie kwantów, strun, zakrzywionej czasoprzestrzeni i czarnych dziur fizyka, którą znamy ze szkoły (jeśli uważaliśmy na lekcjach) jest niewystarczająca. Wygląda jak strasznie dokładny opis samotnego puzzla, który wypadł z układanki. Można zgłębiać puzzel i nie pytać, czego jest częścią. Zignorować istnienie gigantycznego obrazu, bo go nie widzimy, bo cały nasz widok to ten puzel od ściany do ściany. Ale odważni próbują sobie wyobrazić resztę, bo pojedynczy puzzel wydaje im się jakby nieuzasadniony a jego wygląd nasuwa pewne skojarzenia… Więc na farta próbują przystawić wyimaginowany drugi puzzel i jest lepiej, puzzle pasują do siebie, ale na tym drugim są nowe kolory i kształty a granice wskazują na istnienie dalszego ciągu. Opis naszego zrytego równaniami puzzla nie sprawdza się w innym puzzlu, chociaż do siebie pasują! Niestety trzeci puzzel też jest inny niż dwa poprzednie a siedzi idealnie. Żeby sobie wyobrazić cały obraz trzeba zaszaleć aż do dziesięciu puzzli i co się okazuje? Okazuje się, że to była żyrafa!!! Teraz widać sens dziwacznego kształtu nieregularnych plamek. Dodając kolejne wymiary – otrzymujemy żyrafę! A my przez 500 lat opisywaliśmy głupią cętkę i głowiliśmy się nad tym, dlaczego z jednej strony jest cienka a z drugiej gruba. Na widok żyrafy wszystko jest usprawiedliwione- większe i mniejsze cętki, kilometrowa szyja i puchate różki. Wycinek wszechświata, który rozpoznajemy- jest tylko elementem składowym całości, którą z coraz większym sukcesem opisują współcześni fizycy, a której nigdy nie będzie nam dane doświadczyć za pomocą zmysłów. Jesteśmy na to zbyt trójwymiarowi. Jedna baba poszła do ZOO i na widok żyrafy powiedziała – takich zwierząt nie ma. Większość ludzi przyznaje rację babie. Żyrafa z tego powodu nie przestaje istnieć, ale może jej być trochę przykro.

W nieocenionym Dzienniku Galernika – Imre Kertesza znalazłam takie zdanie – Co to jest mistyka? To niedająca się zawrzeć w języku jedność świata (…) być może to nasze prawdziwe życie, z którego jesteśmy wykluczeni właśnie przez indywidualność i racjonalność”.

 Mój Bóg jeździ na wózku inwalidzkim – powiada Franek, mając na myśli Stevena Hawkinga. Jakoś mnie nie wciągają dyskusje o tym kto ma rację w sprawie pana Boga- Hawking czy święty Jan od Krzyża. Zawsze mi się wydawało, że są w tej samej grupie zwycięzców geometrycznej łamigłówki, w której, aby połączyć linią ciągłą trzy trójkąty z punktów wyznaczonych na kartce – należy wyjść z ołówkiem poza kartkę. W żaden inny sposób ta zagadka nie daje się rozwiązać. Co ciekawe, na pomysł wyjścia poza kartkę wpadają bezbłędnie osoby autystyczne. Bo one w ogóle żyją jedną nogą poza kartką. Mają taki dar.

Jest mnóstwo ludzi bardzo zadowolonych z życia. Oczywiście nieprawda. Jest ich znikoma ilość, prawdę mówiąc nikogo takiego nie znam. Absolutnie szczęśliwe życie jest tutaj niemożliwe. Nie ma spełnienia w trzech wymiarach, jest tylko dążenie. Najprostszym przykładem nieustannego dążenia jest prymitywna żądza posiadania, a jej odmianą intelektualną – poszukiwanie prawdy. Niezależnie od tego, czy nam się marzy auto Bonda, czy „teoria wszystkiego” – dopóki żyjemy nie przestajemy pragnąć. Dlatego nie ma spełnienia w miłości, nie ma pełnego szczęścia, doskonałości, ideału. Nieskończoność mamy wpisaną w naturę, żadne równanie nie jest proste, życie nie równa się śmierci.

Każda cząstka należy do całości i jej transformacja ma znaczenie, każdy ruch jest odnotowany, każda zmiana to efekt motyla.  

Codziennie zrób coś przeciwko komunie – mówił mój ojciec w czasach, kiedy komuna była nie do ruszenia. Jakby ktoś wtedy powiedział, że dokłada drew do ogniska, które dzięki temu zapłonie -to by mu popukali w czoło. A jednak ojciec starał się codziennie zrobić coś przeciwko komunie, a choćby i pomyśleć. Było to abstrakcyjne i niepodyktowane jakąkolwiek wymierną korzyścią, ale on odczuwał tę powinność głęboko w sercu i nie pytał o efekt. Życie nas nie rozpieszcza, więc rachunek sumienia powinien zrobić Pan Bóg. A jeśli jakiekolwiek zastrzeżenia mielibyśmy do siebie samych to tylko takie z najwyższej półki. Co dzisiaj zrobiłem przeciwko reżimowi? Co zrobiłem dla świata? Dla potomnych? Dla kosmosu? Dla prawdy? Kto każe fizykom teoretycznym nie spać po nocach z powodu równie jak ich własne zaskakujących zachowań jakichś porąbanych elektronów? Czemu służą kilometry równań na pierwszy rzut oka całkowicie sprzecznych? Czemu ta sprzeczność spędza niektórym sen z powiek i na zawsze ich pozbawia wakacji? Bo, jakby się ją udało rozwiązać – moglibyśmy uniknąć końca świata. (A więc i sądu ostatecznego..) Równie to wielkie, jak odległe. Bardziej niż kurs windsurfingu na Hawajach. Zachowania mistyków i teoretyków kosmosu są w identyczny sposób mesjańskie. Nie jedzą i nie śpią, bo czują, że świat jest większy niż jest. Idą za znakami, których nikt, oprócz nich nie zauważa. Wszystko im pasuje do żyrafy. Wyszli poza kartkę, żyją czymś, co, w ogólnym rozumieniu nie ma związku z rzeczywistością, przynajmniej bieżącą. Dzięki temu oderwaniu rzeczywistość trochę mniej ich boli. Jest, jakby to powiedzieć – o wiele mniej rzeczywista, a czasami w ogóle znika. „Rzeczywistość jest złudzeniem, tyle, że bardzo przekonywującym”- mówił Einstein. „Prawda jest symfoniczna” – mówią wielcy teologowie. Czemu się jeszcze nie dogadali? Bo w trzech wymiarach to niemożliwe. Szkoda, bo przecież wszystko dla ludzi, inne wymiary też.

Teilhard de Chardin – znany wariat na punkcie pana Boga pisał- aby być szczęśliwym, w pełni szczęśliwym trzeba(…)-przesunąć biegun swego istnienia i umieścić go w czymś większym od nas samych. To nie musi być zbawienie duszy ani wielki wybuch. Może być każda inna misja. Tak naprawdę – każdy z nas jest tutaj w jakimś większym od siebie celu. Każda część żyrafy jest żyrafą. Noga żyrafy jest żyrafą i nos żyrafy jest żyrafą. Dopóki żyrafa istnieje – istnieje w każdym swoim kawałku. Na tym mniej więcej polega odkrycie mistyków. Wszystko w istniejącej żyrafie świetnie ze sobą współpracuje – noga podąża za wskazówką nosa – na tym polega odkrycie fizyków teoretycznych. Jeśli człowiek sobie znajdzie coś większego od siebie – życie rusza z miejsca, bo wprawia w ruch cały wszechświat. Na tym polega moje odkrycie.

Odłóż broń, bo celujesz zawsze sam do siebie. Ufaj życiu i nie żałuj go innym, bo wtedy jest większe. Jak to mówił Kotarbiński – „Lub czynić coś, kochaj kogoś, żyj poważnie”. Resztę załatwi hiperprzestrzeń.