11 listopada, Dzień Niepodległości. Niepodległość ma się w sobie, a nasz narodek od dłuższego czasu trwa w uśpieniu. Ostatnio coś drgnęło, ruszyły kobiety. Jest w nich niespotykana dotąd determinacja, nie dziwię się, że wzbudzają panikę w umysłach niedojrzałych chłopców w sutannach, zakompleksionych tchórzy w maskach obrońców tradycji i dziadów ukrywających swoje ciemne skłonności pod złotymi, wyszywanymi płaszczami. Obrzydliwość twarzy Dziwiszów i innych Gulbinowiczów to nie tylko moje odczucie. Co tu dużo mówić, czuć zgniliznę. Maleńkie, żółwie oczka, ślina gromadząca się na dolnej wardze, kiedy wydobywają głos z tłustych czeluści śliskich gardeł, panowie Jabu. Wyglądają jak napuchnięte żaby, wygląd wiele mówi. Żadne zwierzę nie jest na starość tak odrażające, jak człowiek z brzydką duszą. Porównanie do żaby było zbyt delikatne, to raczej nasączone własną trucizną, spęczniałe grzyby. Oni straszliwie boją się kobiet. Boją się kobiet i Boga, którego nazywają miłością. Jednym słowem najbardziej na świecie boją się miłości! Jakiż to absurd, biorąc pod uwagę, że miłość i lęk to pojęcia przeciwstawne. Normalny człowiek nie ma powodu bać się Boga. Lęk wyzwala pragnienie władzy nad źródłem niepokoju, a więc władzy nad miłością i kobietami. Pół biedy, jeśli to tylko młode czarownice. W starciu z inkwizycją były bezbronne. Ale duża, silna lesba dowodząca rewolucją jest jak pistolet przyłożony do głowy. Tu się kończą opowieści o syrenach, które wabią biednych żeglarzy i zatrutych jabłkach w ogrodach kleryków. Tu nie ma argumentów o kuszeniu. Jest dosadność i wulgarny język. Pełna odporność i determinacja. Mocna pierś wojowniczki przeciwko bezkształtnym budyniom. Intelekt w opozycji do mózgów pływających w zupie. Coś, co się hartowało przez wieki ciemiężenia. Moc, po prostu. Przetrwały najodporniejsze i teraz biorą odwet. Od początku świata kobieta, bogini, dawca życia – stanowiła zagrożenie dla męskiej władzy. Musieli być dwa razy silniejsi, żeby się nie poddać. Żadnego nie było stać na coś takiego jak poród wpisany w naturę. Rola w zachowaniu gatunku w wydaniu faceta jest żałosna. Kilka kropel nasienia utoczonego w konwulsjach odbierających powagę. Każda prostytutka miała ich w garści. Wiedzieli, że muszą sobie stworzyć system społeczny gwarantujący ochronę. Wykorzystali do tego religię. Tylko religia była w stanie zamknąć usta połowie ludzkości. Pozbawili kobiety praw twierdząc, że Pan Bóg ma jaja i owłosioną klatę. Z Matki Boskiej szybko zrobili dziewicę, podobnie jak dziewicą miała być matka Aleksandra Wielkiego i wiele innych matek półbogów. Tylko w ten sposób mogli napiętnować seks, a seks był straszną bronią, prowadził bowiem do owych zgubnych konwulsji odbierających powagę. Wymyślono diabła, grzech, sąd i karę boską. Wmanipulowano w to niczemu niewinnych proroków i mistyków, zbawicieli i mesjaszy. Prokreację objęto umowami plemiennymi. Wieki panowania śmiertelnie poważnych karykatur w złotych pierścieniach tylko po to, by chronić boskie jaja, zgarniać kasę i trzymać władzę. Patriarchalna, rasistowska, paskudna, niesprawiedliwa religia, gdzie cierpienie jest cnotą. Głównie to zadawane innym. W jakiś sposób cały kościół jest oparty na seksie, jako fatum. Najważniejsze dogmaty mają swoje źródło w zagrożeniu seksem, a więc wolną miłością. Miłość to straszna broń. Każda miłość – romantyczna, homoseksualna, matczyna, boża, ludzka, psia, spełniona i nieszczęśliwa, platoniczna i namiętna. Im bardziej szalona, tym bardziej zakazana. Patriarchalny kościół przez wiele wieków trzymał klucze do takiej miłości ograniczając się jedynie do zaspokajania najniższych żądz w postaci gwałtów i wykorzystywania nieletnich. Polecając stosowanie podobnych praktyk mężom – właścicielom żon, traktując kobiety jak inkubator. Wydawać by się mogło, że sobie poradzili z miłością. Ale stracili czujność, rozsiedli się na swoich królewskich tronach w swoich ciężkich szatach z ciężkimi brzuchami. I nagle zobaczyli przed swoim pałacem tłum i nagą laskę wymachującą sztandarem. Jak to się stało??? Jak to w ogóle możliwe? Powiem, jak Kwinto po rozpruciu sejfu w scenie z „Va Bank” – Trzeba było uważać.
Ilustracja – Frida Kahlo – Autoportret