Wiosna, pierwsze symptomy. Pierwsze symptomy poprzedzają każdą zmianę, charakteryzują się niezwykłą wprost dyskrecją, ale wprawny organizm je wyłapuje i postrzega jako nieodwracalne. Tak jest z rozpadem małżeństwa, z wyprowadzką, ze śmiercią, sukcesem, sławą, chorobą, starością i wiosną właśnie. Trzeba być czujnym. Wiosna jest za progiem, żeby nie wiem jak jeszcze mróz ścisnął, niczego już nie zamieni w posąg. Co najwyżej w zapalenie płuc. Dużo ludzi umiera na wiosnę, bo wiosna łatwo nie przychodzi. Wiosna jest jak poród, a kobiety przy porodzie padają jak muchy. Pierwsze tchnienie wiosny, życie przenikające uśpione organizmy działa jak mrowienie w zdrętwiałych rękach . Przywraca czucie w postaci okropnego bólu. Powrót temperatury, motoryki, energii –jak pocisk rozrywa tkanki w zwolnionym tempie. Rozpycha nas własna krew, nabrzmiewa, rozsadza i rusza do serca. To wszystko w kwietniu. Teraz tylko niepokojąco pulsują odmarznięte skronie.
Ilustracja – Aleksander Żywiecki – jak dla mnie – geniusz pejzażu. Człowiek żyje, robi wystawy, mieszka w Katowicach, chodzi po ulicach…